Zdążyć ze sprawiedliwością
access_time 2004-08-08 20:59:43

6 sierpnia 2004 roku w Tarnowie przedstawiciele Stowarzyszenia „Dług”, z inicjatorką tarnowskich działań Izabelą Bieniek, przy współpracy ze strony członków Stowarzyszenia „Koliber”, zorganizowali akcję zbierania podpisów pod petycją o ułaskawienie Sławomira Sikory przez Prezydenta RP.

Zbieranie podpisów


 


Podczas kilku godzin trwania akcji stoisko odwiedziło wielu tarnowian, którzy zainteresowali się sprawą i losem Sławomira Sikory. Organizatorzy wyjaśniali okoliczności sprawy, udzielali informacji, wręczali materiały przedstawiające przebieg wydarzeń, które doprowadziły 10 lat temu do tragicznych wydarzeń, znanych jako „sprawa długu”. Wśród zainteresowanych byli zarówno ludzie młodzi jak i starsze osoby. Wielu z nich nie znało szczegółów i z uwagą słuchało wyjaśnień. Nie zanotowano żadnych incydentów ani nieporozumień, organizatorzy spotkali się ze zrozumieniem i życzliwością.


Akcja przyniosła wymierne efekty – uzyskano ponad 100 podpisów. Wypełnione przez mieszkańców Tarnowa formularze zostaną dołączone do wcześniejszych, również tych zbieranych drogą internetową, i przesłane jeszcze w sierpniu br. wraz z ponowną prośbą Sławomira Sikory (który o akt łaski ze strony Prezydenta Kwaśniewskiego ubiegał się już dwukrotnie) do kancelarii Prezydenta RP.


 


                                                     „Podziękowanie”


 


     Stowarzyszenie Dług i Stowarzyszenie Koliber pragną serdecznie podziękować wszystkim tarnowianom za udział w akcji zbierania podpisów. Dziękujemy za każdy wpis za ułaskawieniem Sławomira Sikory, za odwiedziny naszej strony internetowej www.dlug.org.pl. Państwa zainteresowania przerosły nasze najśmielsze oczekiwania. Taka akcja daję wiarę temu, że nasza działalność ma sens i z dużo większym optymizmem pozwala patrzeć w niedaleką przyszłość ( koniec sierpnia), kiedy rozstrzygać się będzie sprawa ułaskawienia Sławka przez Prezydenta Rzeczpospolitej. Wierząc w powodzenie naszej akcji, zawsze będziemy pamiętać, że duża część jego sukcesu będzie zasługą tarnowian.


 


 


 


Stowarzyszenie Dług


Izabela Bieniek, Łukasz Winczura, Jerzy Świtek, Ryszard Zaprzałka


Stowarzyszenie Koliber


Michał Szanduła


 


 


 


„Sprawa długu”


 


Warto w tym miejscu przypomnieć okoliczności „sprawy długu”: Na początku lat 90, tuż po zmianie ustrojowej, pojawiły się w Polsce nowe możliwości działania w obszarze biznesu. Wówczas to dwaj młodzi ludzie, Sławomir Sikora i jego przyjaciel Artur Bryliński, postanowili rozpocząć własną działalność gospodarczą. Problem pojawił się, kiedy żaden bank nie chciał udzielić im kredytu. Przypadek sprawił, że spotkali na swej drodze dawnego znajomego, Grzegorza. Ten zaproponował pomoc i szybkie zdobycie pieniędzy. Mimo że Sławomir i Artur nie przyjęli oferty, Grzegorz wkrótce zażądał od nich zwrotu fikcyjnego długu. Z czasem zaczął domagać się coraz większych kwot, a próbując je wymusić, stosował coraz brutalniejsze metody, np on i jego ochroniarz wywozili Sławomira i Artura do lasu, gdzie bestialsko ich bili, zastraszali, grozili, że pozabijają ich rodziny. Taka sytuacja ciągnęła się przez ponad rok. Życie obu niedoszłych biznesmenów zamieniło się w koszmar. Grzegorz i jego ochroniarz Mariusz groźbami i szantażem zaczęli zmuszać ich do popełniania przestępstw finansowych i nadużyć. Sławomir i Artur czuli się zniewoleni, poniżeni i bezradni. Bandyci zapowiedzieli, że powiadomienie organów ścigania (gdzie rzekomo mieli również „swoich ludzi”) lub próba wyjazdu za granicę spowoduje m.in. uprowadzenie narzeczonej Sławomira do niemieckiego domu publicznego. Właściwą przyczyną, dla której już po pierwszej rozmowie mężczyźni zrezygnowali z szukania pomocy u policji nie była znana jej nieudolność, ale ułomność systemu prawnego, która pozbawiła ich jakiejkolwiek ochrony. Obaj nie mieli praktycznie możliwości uwolnienia się od prześladowców, bo zdegenerowany system prawny nie był w stanie chronić obywateli.


 


 


Bunt


 


Sławomir i Artur postanawiają działać. Pod pozorem transakcji zwabiają gangsterów do mieszkania, gdzie ich obezwładniają i związują. Liczą na to, że nastraszą oprawców i spowodują zmianę w ich zachowaniu. Ale Grzegorz jedynie się odgraża, że gdy tylko go uwolnią, „wykończy ich”. W skrajnym napięciu, doprowadzeni do ostateczności, chcąc bronić siebie i swoje rodziny, Sławomir i Artur zabijają prześladowców, a ich zwłoki wrzucają do Wisły. Nazajutrz znajduje je przypadkowo jedna z mieszkanek, zaś Sławomir i Artur sami zgłaszają się na policję i przyznają się do winy. Dzieje się to w marcu 1994 roku.


Rozpoczyna się proces, który trwa 14 miesięcy. Jeden z komentatorów stwierdził na łamach Rzeczypospolitej: – Na pewno jest to sprawa charakterystyczna dla naszego czasu, w niej ogniskują się wszystkie wątki przemian, które dokonały się w Polsce w 1989 roku. Zmiany mentalności związanej z wchodzącym kapitalizmem – dzikim, agresywnym. Lekarz sądowy, zapytany w procesie przez obrońcę, co zrobiłby na miejscu oskarżonych, odpowiedział: – Rzuciłbym się pod pociąg. Mimo iż prawnicy argumentują, że ich klienci znaleźli się w sytuacji potwornego zagrożenia, bezradności i osaczenia oraz mówią o mającym miejsce paroksyzmie strachu, Sąd Wojewódzki w Warszawie nie znajduje okoliczności łagodzących dla obwinionych.


 


 


Wyrok


 


Prokurator żąda dożywocia dla Artura i 25 lat dla Sławomira. Padają określenia w rodzaju szatański plan, bestialski mord. Ostatecznie 32-letni Artur Bryliński i 33-letni Sławomir Sikora za uwolnienie się od koszmaru otrzymują wyrok po 25 lat pozbawienia wolności każdy. Prowadząca sprawę pani sędzia uzasadnia: – Oprócz instytucji takich jak policja, prokuratura czy też sąd są jeszcze telefony zaufania. Nieważne, jak oceniałoby się postępowanie tych, co zginęli. Nie zapominajmy, że byli to ojcowie i synowie. Ten sam wymiar sprawiedliwości, który jednego z morderców licealisty Tomka Jaworskiego skazał na 15 lat więzienia, a dwóm dresiarzom, którzy zakatowali Pawła Sadowskiego, wymierzył karę 6 i 4 lat pozbawienia wolności, znów jawnie pogwałcił społeczne poczucie sprawiedliwości. Komentując proces specjalista od prawa karnego, nieżyjący już prof. Lech Falandysz, stwierdził: – Gdybym znalazł się w ich sytuacji, postąpiłbym tak samo. Moim zdaniem w sensie etycznym możemy tu mówić o przekroczeniu obrony koniecznej, a nie o morderstwie z premedytacją, zaś o wyroku powiedział:
 – Uważam go jednak za prawniczy nonsens i obrazę elementarnego poczucia sprawiedliwości. Również nie krył swego oburzenia i nie kryje tym faktem także prezydent Warszawy Lech Kaczyński - Nie rozumiem tego wyroku, jest horrendalnie wysoki.


 


 


Po wyroku


 


Przez pierwsze 8 lat więzienia Sławomir nie uzyskał ani raz przepustki, przez 2 lata nie miał odwiedzin.


Historia Sławomira i Artura, sam proces oraz werdykt sądu stały się przedmiotem licznych publikacji. Jedna z nich zwróciła uwagę reżysera Krzysztofa Krazuego i stała się inspiracją do napisania scenariusza filmu „Dług”, który został zrealizowany w 1999 roku. Film był wydarzeniem artystycznym oraz społecznym. Zebrał wszystkie możliwe nagrody w kraju i między innymi za sprawą znakomitych aktorów, którzy wcielili się w postacie Artura (Robert Gonera), Sławomira (Jacek Borcuch) i Grzegorza (szczególnie pamiętny Andrzej Chyra) przypomniał szerokiemu ogółowi o sprawie, która wciąż wzbudzała wątpliwości natury prawnej i moralnej.


W 2002 roku, po kolejnej projekcji „Długu”, zorganizowanej dla studentów, Krzysztof Krauze powiedział: – Nadal jestem przejęty losami tych chłopców. Ja się z nimi zżyłem, robiąc ten film.  I uważam, że oni swoją drogę przez karę już przeszli. Wiem, że prezydent Aleksander Kwaśniewski dwa razy oglądał „Dług”. I był poruszony. Ale nie odważył się skazanych ułaskawić, bo było to tuż przed kolejnymi, prezydenckimi wyborami. Mimo ponawianych próśb, prezydent RP nadal nie podjął decyzji w tej sprawie. Warto przypomnieć, że w I kadencji sprawowania urzędu Aleksander Kwaśniewski ułaskawił 2875 osób.


 


 


Społeczny odruch


 


W sierpniu 2002 roku grupa ludzi z Gdańska założyła stronę internetową mającą na celu uzyskanie społecznego poparcia dla starań o ułaskawienie Sławomira Sikory. Już ponad 20 tysięcy internautów złożyło swoje podpisy na odpowiednim formularzu zamieszczonym na stronie: www.dlug.org.pl O wolność dla niego walczy również Stowarzyszenie Przeciwko Zbrodni im. Jolanty Brzozowskiej, kierowane przez Krzysztofa Orszagha.


Ks. Andrzej Starzyński, kapelan więzienny z Kościoła Zielonoświątkowców pracujący w Zakładzie Karnym Warszawa-Białołęka, mówi o Sławomirze: – Mam głębokie przekonanie, że jest on teraz innym człowiekiem niż ten, który, całkowicie zagubiony, uczestniczył przed laty w popełnionej zbrodni. Z tego też względu popieram w pełni czynione wysiłki, aby mógł on skorzystać z prezydenckiego prawa łaski. W liście do internautów Sławomir Sikora pisze: Ktoś powie: „Sam sobie zgotowałeś taki los”. I ma rację, ponieważ gdybym dał się zabić, nie byłoby problemu.


Przez blisko 10 lat odsiadywania wyroku Sławomir notował swoje obserwacje i doświadczenia, rozważał to, co się wydarzyło w jego życiu. Złożyły się one na książkę jego autorstwa, zatytułowaną „Mój dług”, która ukazała się 24 maja br. w księgarniach. Również w niej można znaleźć formularz wniosku o ułaskawienie, z którego można skorzystać.


 Warto dodać, że Sławomir Sikora i Artur Bryliński, jako uczestnicy tej samej sprawy, nie mogą ubiegać się o ułaskawienie jednocześnie. W świetle obowiązującego prawa taki fakt mógłby mieć miejsce jedynie w przypadku amnestii. Dlatego drugiemu z osadzonych będzie można pomóc dopiero po ułaskawieniu pierwszego z nich.


 


Spotkanie w Tarnowie


 


Sierpniowa akcja zbierania podpisów nie była jedynym działaniem podjętym w Tarnowie na rzecz ułaskawienia Sławomira Sikory. Wcześniej, w czerwcu br, Izabela Bieniek, Łukasz Winczura, Ryszard Zaprzałka i Jerzy Świtek zorganizowali spotkanie Sławomira Sikory z zainteresowanymi jego losem. Dyskusja z pierwowzorem jednej z postaci z filmu „Dług”, która odbyła się w restauracji „Pasaż”, przyciągnęła wiele osób. Uczestnicy najpierw obejrzeli film Krzysztofa Krauzego a potem rozmawiali ze Sławomirem Sikorą, który odpowiadał na wszystkie pytania. Mówił o okolicznościach nawiązania znajomości z Grzegorzem, o cierpieniach i torturach, jakie przeżywali wraz z Arturem, o reakcji policji, która pozostawiła ich samych sobie, o poczuciu rozpaczy i bezsilności, o rodzinie i przeżyciach najbliższych, o pobycie w więzieniu, wreszcie o ciężarze odpowiedzialności i świadomości własnej winy, z którą będzie musiał żyć aż do końca swoich dni.


Przyjazd do Tarnowa związany był również z promocją książki „Mój dług” (która wcześniej prezentowana była tylko w Warszawie). Sławomir Sikora podpisywał swoją książkę w księgarni „Oświatowa”, uczestniczył również w programie Tarnowskiej Telewizji Kablowej „S.TAR” oraz w
2-godzinnej nocnej audycji Radia RDN Małopolska.


 


 


Naprawić błąd


 


Sławomir Sikora spędził w zakładzie karnym 10 lat. Jeśli nie znajdzie zrozumienia i pomocy, będzie musiał wrócić do więzienia na kolejne 15 lat. W powszechnym odczuciu wyrok, który zapadł w jego sprawie, jest niewspółmierny do winy. To analogiczna sytuacja jak w „aferze mięsnej” w 1965 roku, kiedy z powodu łapówek zapadły drakońskie wyroki, z dożywociem i karą śmierci włącznie. Wyrok wykonano. W lipcu 2004 roku, po 40 latach od tamtego zdarzenia, Sąd Najwyższy uchylił wszystkie orzeczone wtedy wyroki. Tylko, że wszyscy skazani już nie żyją. Tak jak kasacja wyroku śmierci nie przywróci życia straconemu wówczas człowiekowi.


Nikt nie oczekuje uznania Sławomira Sikory niewinnym. On sam swą winę dostrzega, przyjmuje ją na siebie i jest jej świadom. Wydaje się jedynie, że 25 lat więzienia – kara, jakiej nie otrzymują niektórzy gangsterzy, zawodowi mordercy, cyniczni i bezwzględni zabójcy dzieci – wydaje się niesprawiedliwa, nieadekwatna do popełnionego czynu, nie uwzględniająca okoliczności, które wszędzie, gdziekolwiek istnieje dążenie do sprawiedliwego orzekania o winie i karze, brane są pod uwagę.


Pomyłkę w przypadku Sławomira Sikory można jeszcze naprawić. Jeszcze nie jest za późno.

Komentarze...