Kierowca BOR-u oskarżony
access_time 2004-08-31 06:14:15

Będzie odpowiadał za popełnienie przestępstwa (spowodowanie wypadku drogowego) i wykroczenie tj. jazdę po spożyciu alkoholu. Jak oceniają biegli, w chwili wypadku mógł mieć we krwi 0,2-0,4 promile alkoholu.

15 marca 2004 roku kierowca rządowego BMW doprowadził do groźnego wypadku na obwodnicy Bochni, w wyniku którego osiem osób zostało rannych i uszkodzeniu uległo siedem samochodów. Po kilku miesiącach śledztwa Prokuratura Rejonowa w Bochni postawiła kierowcy Biura Ochrony Rządu zarzut nieumyślnego spowodowania wypadku. Akt oskarżenia trafił w tych dniach do bocheńskiego sądu, sprawcy wypadku grozi nawet kara pozbawienia wolności.


Prokuratura w uzasadnieniu zwraca uwagę, że kierowca BMW jadącego w rządowej kolumnie pojazdów zdążających do Tarnowa na spotkanie z premierem Leszkiem Millerem nie zachował należytej ostrożności na drodze i popełnił kilka... błędów.


- Poruszając się z dużą prędkością w kolumnie samochodów uprzywilejowanych podjął błędne i nieadekwatne do sytuacji na szosie decyzje. W konsekwencji uderzył w przyczepę stojącego na poboczu volkswagena i doprowadził do zderzenia pojazdów. Uszkodzeniu uległo siedem samochodów, obrażenia ciała odniosło osiem osób, w tym wojewoda Jerzy Adamik i poseł Kazimierz Chrzanowski - szefowa Prokuratury Rejonowej w Bochni Waldemara Węgrzyn informuje, że kierowcy BOR-u grozi kara pozbawienia wolności do lat trzech.


Będzie on odpowiadał za popełnienie przestępstwa i dodatkowo za wykroczenie, czyli jazdę "po spożyciu alkoholu". Od początku istniało podejrzenie, że kierujący BMW był w chwili wypadku pijany. Jednakże stan jego trzeźwości sprawdzono dopiero po kilku godzinach od wypadku. - Miał wówczas 0,2 promila alkoholu i dzisiaj nie jest możliwe jednoznaczne określenie, w jakim stanie znajdował się kilka godzin wcześniej, w chwili wypadku. Można przyjąć, że miał 0,2-0,4 promila, znajdował się więc w stanie "po spożyciu", a nie w stanie nietrzeźwym. Stąd taka, a nie inna kwalifikacja prawna tego czynu - tłumaczy prokurator W. Węgrzyn.


Kierowca rządowej limuzyny tuż po wypadku został przewieziony do szpitala w Tarnowie z uszkodzonym kręgosłupem szyjnym. Najpierw udzielono mu pomocy lekarskiej, stan jego trzeźwości sprawdzono znacznie później. Poproszony o opinię Instytut Ekspertyz Sądowych, wykluczył w tej sytuacji możliwość jednoznacznego określenia stopnia trzeźwości kierowcy w chwili wypadku.


Prokuratura nie mogła w tym przypadku postawić oskarżenia. Kierowca rządowego BMW odpowiadał więc będzie: z jednej strony za przestępstwo drogowe przed Sądem Rejonowym, z drugiej przed Sądem Grodzkim za wykroczenie.


(mab)

Komentarze...