Asystenci romscy na papierkowej drodze.
access_time 2005-01-04 09:20:16

- Niech Pani sobie wyobrazi, że od stycznia, może już nie być asystentów romskich – mówią mi spotkani na początku grudnia, przed Urzędem Miasta, asystenci edukacji romskiej.

Zacznijmy od naszego projektu. Chcieliśmy zorganizować mikołajki, ale mikołajki w formie zajęć integracyjno-edukacyjnych, ponieważ została pewna pula pieniędzy przyznanych nam z programu rządowego. Jedną część funduszy wykorzystaliśmy na naukę pływania dla dzieci, a druga część pieniędzy została. Na mikołajki nam nie pozwolono tego przeznaczyć, mimo iż miały to być edukacyjne mikołajki, wiec zmieniliśmy projekt, na zajęcia muzyczno-taneczne, oraz plastyczne prowadzone przez asystentów edukacji romskiej, zajęcia rytmiczno-korekcyjne, zwiedzanie muzeum etnograficznego w Tarnowie z wykładami prowadzonymi przez wykwalifikowaną kadrę i zorganizowanie konkursu z nagrodami. Chcemy, aby w tym brały udział dzieci z Domu Dziecka.



Dostaliśmy już ponoć zezwolenie i czekamy kolejny dzień, bo nie wiadomo, kto ma to podpisać. Pieniądze się skończą… A my już powinniśmy to dawno zacząć. My musimy to wykorzystać do końca roku. Chodzi o 13,5 tys. zł.



A dlaczego mówicie, że nie będzie asystentów edukacji romskiej?



Do Krakowa doszły pisma o przedłużeniu umowy, w związku z załączeniem nas do budżetu przyszłorocznego, ale aby cos takiego mogło powstać - od stycznia, miasto nasze musi wyrazić zgodę na zwiększenie subwencji na nasze wypłaty. Ponieważ będą przyznane nam pieniądze, zwrócone na konto miasta w okolicy marca.



My jesteśmy opłacani z budżetu państwa. My do marca nie możemy pracować w wolontariacie, bo niektórzy z nas mają na utrzymaniu rodziny. Mimo, że Ministerstwo dało zapewnienie, że w przyszłym roku w marcu przyzna te pieniądze, to nadal nie wiadomo, co Urząd Miasta zdecydował – i czy przyzna nam subwencje miasta na te pierwsze trzy miesiące.



Wędrówki asystentów po urzędach trwały cały miesiąc. Zapowiadało się, że wszystko będzie dobrze. Jednak tuż po świętach przed Urzędem Miasta znów spotkałam asystentów romskich. Wszystko jest  dalej jedną wielką niewiadomą, a  to już ostatni moment - mówi Fryderyk Andrasz Sekretarz Centrum Kultury Romów i asystent edukacji romskiej. – Dzisiaj jest ostatni dzień, kiedy ja już powinienem załatwić zamówienia na encyklopedie multimedialne dla tych dzieci - to są nagrody. Te dzieci uczęszczały na zajęcia korekcyjno-rytmiczne, plastyczne, taneczne, były w muzeum wszystkie szkoły nawet z całymi klasami i teraz nie ma kto za to zapłacić Dziś mamy ostatni dzień na wydatkowanie tego, a my nawet nie wiemy na kogo mamy faktury wystawiać. Po urzędach chodziliśmy codziennie a czasem parę razy dziennie. Na telefon z Urzędem to wydałem 350 zł w tym miesiącu…



I znów wędrówka od Urzędu do Urzędu z Nowej na Bernardyńską, z Bernardyńskiej na Goldhammera, z Goldhammera na Nową. Nie tak dawno, bo we wrześniu wszystko wyglądało tak optymistycznie. Będą asystenci romscy – zapowiadaliśmy na naszym portalu, pisały i mówiły o tym inne tarnowskie media. Okazało się jednak, że świat formalności nie jest tak różowy.



Dopiero dzięki wizycie u Pana Stanisława Świerczka, który zainteresował się problemami asystentów i znaczącej pomocy wiceprezydenta Wojciecha Magdonia, część spraw dotyczących niewykorzystanych funduszy, udało się pchnąć naprzód.



Niestety nie udało się to w kwestii ich pracy jako asystentów. Miasto nie ma na to przeznaczonych funduszy. Nie ma także żadnych oficjalnych pism w tej sprawie, które zapewniałby o tym, że pieniądze z budżetu realnie będą. Gdzieś po drodze zawaliła „papierkologia” i dziś asystenci edukacji romskiej nie wiedzą, co z nimi będzie.



 

Komentarze...