Duże przedsięwzięcia kosztują
access_time 2005-01-14 07:46:55

Rozmowa z Marcinem Golcem, dyrektorem Biura Komunikacji Społecznej Urzędu Miasta Tarnowa.

- Radni z Komisji Ekonomicznej chcą ograniczyć wydatki na promocję Tarnowa. Postulują, żeby część pieniędzy przypadających Biuru Komunikacji Społecznej przekazać na oświatę. Co Pan myśli o tych pomysłach?


- Cóż, każdy ma swoje racje. Uszczuplenie wydatków BKS-u nie załamie strategii promocji miasta, ale też nie sądzę, by miało znaczący wpływ na cel postulowany przez radnych.



- Uważa Pan, że proponowane przez prezydenta 500 tys. zł na roczną promocję miasta to niewystarczające środki. Dlaczego?



- Od kilku lat wydatki na promocje miasta to gwarantowanie niezbędnego minimum. Nic więcej. Wystarczy spojrzeć na budżety promocyjne innych miast i porównać efekty ich wydatków i naszych. Nasze to ledwie odrobina potrzeb. Niestety, duże przedsięwzięcia kosztują. I tego nie da robić się z doskoku, są pieniądze - to robimy, nie ma - to czekamy. Jeśli wizerunek Tarnowa ma się zmienić - to musimy chcieć wydać na ten cel większe pieniądze.



- A może w trudnej sytuacji finansowej miasta ograniczyć wydatki na promocję?



- One są już ograniczone! Możemy w ogóle z nich zrezygnować... to też jakieś rozwiązanie. Może kiedyś za 10 lat, ktoś w ogóle wykreśli Tarnów z mapy? Często słyszę żale o to, że o istnieniu miasta nikt nie wie... No a jak się ma dowiedzieć, skoro o tym nie przypominamy? Każda firma, która chce sprzedać swój towar - jest świadoma konieczności poniesienia wydatków na reklamę produktu. Mówiąc w ogromnym uproszczeniu, naszym produktem jest Tarnów. I nie sprzedamy go bez właściwego promowania.



- Co dzięki dotychczasowym działaniom promocyjnym zyskał Tarnów?



- Myślę, że sporo. Tego może jeszcze nie widać tak jaskrawo jak byśmy sobie tego życzyli, ale coś drgnęło. Na efekty takich działań trzeba poczekać nieco dłużej. Już dziś jednak Tarnów jest częściej obecny w ogólnopolskich redakcjach. To pomaga budować pozytywny klimat wokół Miasta. Tarnów pomalutku przestaje być miastem jakich mnóstwo, a staje się ciekawym miejscem dla wielu osób. Świadczą o tym choćby zwiększające się statystyki ruchu turystycznego w Tarnowie... Jest to niewątpliwie dobry początek. Teraz trzeba pójść za ciosem...



- Ile Pana zdaniem potrzeba na dobrą reklamę Tarnowa, czy te środki powinny tylko pochodzić z budżetu miasta?



- Dobra reklama Tarnowa to reklama, dzięki której utrwali się wizerunek Tarnowa jako miasta atrakcyjnego. Abstrahując zupełnie od meritum promocji, a skupiając się na samych tylko finansach, by reklama się utrwaliła, trzeba ją powtarzać. Wykupienie całostronicowej powierzchni reklamowej w ogólnopolskich gazetach to jednorazowy wydatek rzędu kilkudziesięciu tysięcy złotych. Jednorazowy! Albo bilbordy reklamujące Tarnów np. w okolicach lotnisk w Krakowie czy Warszawie, to też podobny wydatek... Gdy pozbierać to w całość okaże się, że te 500 tyś. zł - to dużo, ale jednocześnie bardzo mało. Naturalnie od wielu lat w promowaniu miasta wykorzystywane są środki pozabudżetowe - sponsorskie. Dobrze, że mamy tak hojne firmy, które gotowe są wyłożyć pieniądze i reklamować miasto (naturalnie siebie też przy okazji), ale to nie jest studnia bez dna.



(AMIZ)



Dziennik Polski


 

Komentarze...