Inwazja parasoli
access_time 2005-05-06 17:46:04
Muzealnikom głęboko zapadła w pamięci wizyta ambasadora, który zjawił się na oficjalnym, uroczystym spotkaniu w Ratuszu, przeciskając się w stronę wejścia do tego gmachu między stolikami i konsumentami chmielowego napoju. Innej drogi nie było, tzw. letnie ogródki zasłoniły niemal całą powierzchnię Rynku, łącznie z dojściem do Ratusza.

Po tym, żenującym dla gospodarzy, zdarzeniu poproszono magistrat o wyznaczenie "strefy ochronnej" dla zabytku - miejsca reprezentacyjnego, w którym goszczą wybitne osobistości. Na "inwazję" parasoli zżymają się miłośnicy tarnowskiej Starówki, koneserzy sztuki, a także tarnowianie z poczuciem estetyki, ubolewając nad tym, że piękny architektoniczny detal, a więc to co powinno napawać nas dumą, co chcą oglądać turyści, jest szczelnie zasłaniany przez ceratę i płótno z firmowymi znakami browarów.



Ubiegłoroczna dyskusja na temat ograniczenia przestrzeni pod ogródki nie odniosła skutku. Pierwsze parasole już stoją. Zanim Starówka znów zostanie dokładnie przez nie zasłonięta, apelujemy do ojców miasta o "salomonowy wyrok" w tej sprawie. Kompromis jest możliwy. Ważna wydaje się uwaga mieszkańców czy pracowników instytucji w Rynku, którzy twierdzą, że ogródki tworzone są na wyrost - właściciele lokali liczą na tłumy, ale przy większości stolików jest pusto. Wyznaczanie granic dla płotków i stolików jest wskazane. Dobrze byłoby, aby o wystroju ogródków decydował gust plastyka miasta, a nie speców od marketingu zatrudnionych przez browary.



(kis)



 

Komentarze...