"Koncert dla nosorożca" Barana
access_time 2005-05-09 15:25:21

Józef Baran - poeta, Anna Polony - aktorka to duet, który gościł na XX Tarnowskim Salonie Poezji. Anna Polony z wdziękiem czytała wiersze Józefa Barana. Józef Baran prezentował swoją nową książkę o intrygującym tytule "Koncert dla nosorożca".

Książka jest nie tylko ciekawa, ale także zabawna. Autor opowiada o zdarzeniach, ludziach, miejscach w Polsce, także o Tarnowie. Wspomina wyjazdy do Stanów. Opowiada o zwycięskim pojedynku z chorobą nowotworową. "Koncert dla nosorożca" jest niezwykłym raptularzem żywym i atrakcyjnym, czyta się go jednym tchem.



Anna Polony w wielkin wdziękiem, humorem i patosem czytała wiersze poety. Jego wiersze śpiewają m.in. Stare Dobre Małżeństwo, Grupa Pod Budą, Elżbieta Adamiak i Hanna Banaszak.



Zachęcamy Wa do przeczytania książki. Oto jej fragment:



"Jedna Gwiazda wybrała się z drugą Gwiazdą na zabawę. Na zabawie, jak na zabawie, wszyscy tańczą, więc i Gwiazdy chcą tańczyć. Siedzą Gwiazdy, świecą i czekają, a mężczyźni pożerają je wzrokiem, ale żaden nie śmie z Gwiazdą zatańczyć. Tańczą zezowate. Tańczą koślawe. Tańczą anorektyczki i tańczą bulimiczki. Gwiazdy nie tańczą. Gwiazdy czekają.


Mijają godziny, a tu nikt nie podchodzi, nie prosi do tańca, bo a nuż Gwiazda odmówi i co?!
Wreszcie grubo po północy, gdy już Gwiazdy blakną i wybierają się do domu – do ich stolika podchodzi, a raczej podtacza się zalany gość i zamaszyście się kłania przed pierwszą Gwiazdą.


- Panie, teraz pan przychodzisz? Cały wieczór na pana czekałam, a pan się zabzdryngolił… Jak teraz z panem tańczyć? – ofukuje go Gwiazda.
- Pani Aa…aaa…niu – zaplątał się nabzdryngolony – Bardzo panią proszę… niech mi pani nie odmawia… bo ja się… bo ja się…
- No, wykrztuś-że pan!
- Bo ja się założyłem o pół litra z kolegą, że mi pani nie odmówi…
- Ale raz – kontynuuje opowieść Ania (bo ona właśnie była pierwszą Gwiazdą) – jadę pociągiem z Krakowa do Warszawy i w „Warsie” widzę najwyraźniej, że mężczyzna nie patrzy na mnie jak na gwiazdę, lecz – jak na normalną kobietę… To się czuje.
- No i co? No i co?
- Aaa, wszystko chcielibyście wiedzieć – bagatelizuje pytanie Ania – Niech wam wystarczy puenta, że pan okazał się „nietutejszy”…


Co znaczy „nietutejszy”? Przyleciał właśnie po wielu latach nieobecności w kraju z Australii, nie miał najmniejszego pojęcia kim jest Anna Dymna. Dlatego poczułam się wreszcie w jego oczach osobą anonimową, a do tego kobietą. Cudowne uczucie!"



http://ksiazki.wp.pl/katalog/ksiazki/fragment.html?id=70728&kw=71435



 

Komentarze...