O donosie i zupie
access_time 2005-03-19 00:59:28

Na wczorajszą sesję powróciła sprawa listu otwartego, podpisanego przez szefów trzech opozycyjnych ugrupowań w Radzie Miejskiej, który wysłany został do Donalda Tuska, braci Kaczyńskich oraz Jana Rokity. List dotyczył nieformalnej koalicji ugrupowania "Nasz Dom-Tarnów", popieranego przez PO i PiS, z SLD w tarnowskiej Radzie Miasta.

Dyskusję na ten temat sprowokowało wczoraj oświadczenie przeczytane przez radnego Zdzisława Janika z klubu "Nasz Dom Tarnów", w którym nazwał list donosem. Radny Janik dodał też, że nie ma żadnej formalnej koalicji z SLD w Radzie Miejskiej, a jedyne porozumienie o współpracy jego ugrupowania zostało podpisane na początku kadencji z klubem Ligi Polskich Rodzin.



Jego zdaniem, ta współpraca jednak nie układa się. To natomiast, że "Nasz Dom Tarnów" dogaduje się z SLD i wspólnie głosują na sesjach Janik tłumaczył powodami natury pragmatycznej.



- Dziura w drodze przeszkadza wszystkim, bez względu na opcję polityczną, dlatego trzeba robić wszystko i wchodzić w koalicję z tymi, którzy popierają jej załatanie - powiedział radny.



Sygnatariusze pisma do Rokity, braci Kaczyńskich oraz Donalda Tuska poczuli się jednak dotknięci określeniem ich pisma jako donosu.



- Czuję się po prostu obrażony, bo nigdy na nikogo nie donosiłem, nawet w najgorszych latach stanu wojennego, gdy jako lekarz wojskowy byłem poddawany dość dużej presji - powiedział radny Zbigniew Martyka, przewodniczący klubu LPR-u w Radzie Miejskiej.



Martyka skomentował także fakt podpisania na początku kadencji porozumienia z "Naszym Domem Tarnów". - Po pewnym czasie przekonaliśmy się jednak, że nie widzimy możliwości współpracy, podając to do publicznej wiadomości - powiedział Zbigniew Martyka.



Radny Krzysztof Bazuła z SLD stwierdził natomiast, że "list trzech" w zasadzie go rozbawił.
- Uznałem go za nieco zabawny, a nie muszę dodawać, że często głosujemy tak jak prezydencki "Nasz Dom Tarnów" ze względów właśnie czysto pragmatycznych - powiedział szef klubu radnych SLD-UP. - Choć nie we wszystkich głosowaniach popieraliśmy prezydenta, to przecież za każdym razem patrzyliśmy, co ma być głosowane. Jeśli prezydent proponował restrukturyzację oświaty miejskiej, to jako SLD popieraliśmy go, bo mieliśmy to zapisane jako ugrupowanie w naszym programie wyborczym.



Poseł Aleksander Grad, który sprowokowany "listem trzech" zjawił się wczoraj na sesji RMT, rzucił rękawicę w stronę radnego Józefa Rojka z "Prawego Tarnowa", odwołując się w swojej wypowiedzi do sfery kulinarnej i dobrego smaku. Parlamentarzyście PO chodziło o to, że w poprzedniej kadencji opozycyjny radny Marek Ciesielczyk dość często ostro krytykował ówczesnego prezydenta miasta, a obecnie zasiedli przy jednym opozycyjnym stole.



- Dziwię się, bo przez cztery lata ten ktoś pluł panu do zupy, a pan teraz zasiadł z nim do jednego stołu i tę zupę je... - powiedział na sesji Aleksander Grad.



- Myślę, że pan poseł Grad po raz kolejny zaprezentował tą wypowiedzią swój poziom intelektualny - komentował tylko krótko Marek Ciesielczyk.



(Smol)



Dziennik Polski



 


 

Komentarze...