Słowo na Wielki Piątek
access_time 2005-03-25 12:00:42
Wielki Tydzień to czas zatrzymania się, zastanowienia nad życiem. Naszym przewodnikiem w przeżywaniu Triduum Paschalnego będzie ksiądz Artur Ważny – Duszpasterz Młodzieży. Przeczytaj słowo na Wielki Piątek.

David Hahn w opowiadaniu Tato dostał lanie opisuje następujące wydarzenie. Kiedy razem z bratem byli małymi chłopcami, tato zabierał ich często do kościoła. Ojciec śpiewał w kościelnym chórze, mama zaś była organistką. Chłopcy wykorzystywali zwykle nieuwagę rodziców i rozrabiali w czasie liturgii. Którejś niedzieli ich złe zachowanie sięgnęło szczytu. David opowiada:



„Kiedy wróciliśmy do domu, tato powiedział, że chce z nami porozmawiać. Wiedzieliśmy, że będzie niedobrze. Poznaliśmy to po jego surowym głosie. Przyszliśmy więc do salonu. Ojciec wyciągnął kij metrowej długości. Teraz wiedzieliśmy, że sprawa jest poważna. Tego dnia stało się coś niespodziewanego. Zamiast wypytywać nas, dlaczego źle się zachowywaliśmy i zrobić nam wykład, jacy jesteśmy źli, powiedział:


- Czuję, że nie sprawdzam się jako ojciec.


Podał kij i powiedział:- Proszę, zbijcie mnie po dłoniach, ponieważ muszę zostaćukarany za to, że nie jestem dobrym ojcem i nie nauczyłem was dobrze się zachowywać.



Obaj, mój brat i ja, myśleliśmy, że żartuje. Jednak on się nie śmiał. Musieliśmy obaj, najpierw brat, później ja, ze łzami w oczach uderzać naszego ojca po wierzchach dłoni. Nigdy nie zapomnieliśmy tej lekcji”.



Może, chociaż intuicyjnie, przez to opowiadanie zrozumiemy, o co tak naprawdę chodzi w Wielki Piątek. Dopóki czuję się niewinny, dopóty Męka Chrystusa, Jego Krzyż i Śmierć nie będą robić na mnie wrażenia. Jeśli jednak dotrze do mnie prawda, że każdy mój grzech jest „pokazaniem Panu Bogu pleców” – jak pisze prorok Izajasz, jest zranieniem nieskończonej Miłości, to może wówczas choć trochę pojmę, że nie jestem w porządku wobec Boga. A On tak mnie ukochał, że aby sprawiedliwości stało się zadość, bierze winę na siebie.



Widocznie nie można machać na zło i grzech ręką, że nic się przecież nie stało, skoro konsekwencją tego „nic” jest Śmierć Boga! Zamiast mnie, umiera On, abym ja miał życie.



Ks. Artur Ważny



 

Komentarze...