Przy Grobie Chrystusa. Wielki Piątek
access_time 2005-03-25 01:11:19
Wielki Piątek jest w Kościele dniem najgłębszej żałoby. Wyraża ją cała wielkopiątkowa liturgia. Po południu w bocznych nawach wszystkich świątyń odsłaniane są Groby Chrystusa.

Obyczaj ten ma już w Polsce kilka wieków tradycji, a Groby Pańskie urządzane są z wielkim staraniem i troską o ich jak najpiękniejszy przystrój. Zwyczaj pobożnego ich odwiedzania, zwany potocznie chodzeniem na Groby związał się bowiem trwale z polską tradycją wielkanocną. Z polską tradycją świąteczną - wielkanocną - związany jest także obyczaj straży grobowych. Co roku zaciągają je ochotniczo strażacy, żołnierze i przedstawiciele różnych organizacji.



W pierwszy i drugi dzień Wielkiej Nocy, w Niedzielę i Poniedziałek, turki obchodzą wszystkie domy i składają życzenia świąteczne mieszkańcom swojej wsi.
W Wielkim Tygodniu, a przede wszystkim w Wieki Piątek, w sanktuariach zwanych kalwariami i w niektórych przyklasztornych kościołach odbywają się widowiska pasyjne.



Wielki Piątek jest w całej Polsce dniem skupienia, powagi, wzmożonej pobożności i gorliwych praktyk religijnych. Jest także dniem ścisłego postu. Zgodnie z zaleceniami Kościoła należy zrezygnować w tym dniu nie tylko z jedzenia potraw mięsnych, ale również zachować post co do ilości spożywanych pokarmów: tylko raz w ciągu dnia można zjeść do syta. Na postny obiad wielkopiątkowy jada się więc zwykle śledzia z kartoflami w mundurkach, postny żur z kartoflami, gotowaną lub smażoną rybę. Niektóre bardzo pobożne osoby przez cały ten dzień, dobrowolnie wstrzymują się od jedzenia i picia lub piją tylko czystą wodę i spożywają trochę suchego chleba.



Jednocześnie Wielki Piątek jest dniem bardzo intensywnych przygotowań domowych, a przede wszystkim dniem kraszenia jaj na święcone oraz wielkiego gotowania i pieczenia. Wszystkie bowiem przysmaki na wielkanocny stół powinny być gotowe już w Wielki Piątek, a najpóźniej w Wielka Sobotę przed południem. Przede wszystkim należy przygotować kolorowe jajka, których nie może zabraknąć ani na świątecznych stołach, ani w koszyczkach, które w Wielką Sobotę zanosimy do poświęcenia w kościele.



Barwne jaja wielkanocne nazywamy kraszankami, malowankami lub byczkami - jeśli malowane są gładko (bez wzoru) na różne kolory. Niegdyś farbowano je w barwnikach, naturalnych, roślinnych. Wywar z kory dębowej dawał kolor czarny, z łusek cebuli różne odcienie barwy żółtej i brązu, sok z buraków - kolor różowy itp. Ostatnio barwi się je w kupowanych w sklepie, specjalnie do tego celu przeznaczonych, syntetycznych farbach spożywczych. Potocznie jednak wszystkie barwne jaja wielkanocne, bez względu na to w jaki sposób są zdobione nazywamy pisankami. A są one nie tylko ozdobą stołów, ale także świadectwem ciągłości naszych obyczajów i tradycji.



Z jajkiem wiązały się liczne wierzenia ludowe. Pamiętają o nich jeszcze starsi ludzie, zwłaszcza urodzeni i wychowani na wsi. Wierzono tam powszechnie, że jaja mogą odwracać wszelkie nieszczęścia i niweczyć zło. Dlatego też zakopywano jajka pod węgły budowanych domów, rzucano je w płomienie podczas pożaru, a przed rozpoczęciem prac wiosennych kładziono je w bruzdy zagonów, w polu i ogrodzie. Wierzono, że kto umyje się wodą z miski na dnie której leżała pisanka, zachowa zdrowie i urodę. Wierzono, że skorupki pisanek położone pod drzewami owocowymi zapewnia obfitość jabłek, gruszek i śliwek, zmieszane z karmą dla drobiu sprawią, że kury będą się dobrze niosły, a kurczęta, kaczęta i gąsięta będą się dobrze i zdrowo chowały. Gotowane lub smażone jajka dawano zawsze pasterzom, którzy po raz pierwszy wiosną wypędzali bydło na trawę, aby ochronić ich, a także ich stada przed wilkami, chorobami złymi czarami. Toczono jaka po grzbietach i bokach krów oraz koni, aby były zdrowe gładkie i okrągłe jak jajko. Takie i podobne praktyki można długo wyliczać. Przede wszystkim jednak, zgodnie z tradycja chrześcijańską, jest jajko wielkanocne znakiem życia oraz symbolem Chrystusa Zmartwychwstałego.



W Wielki Piątek, w dzień najsroższego postu, we wszystkich domach snuły się smakowite zapachy wędzonych wędlin, pieczonych mięs, aromaty przypraw korzennych i świeżego ciasta. Przed Rezurekcją (uroczystą mszą w Niedzielę Wielkanocną) niczego nie wolno było nawet skosztować. A gdy już wszystkie przysmaki wielkanocne były gotowe wynoszono je do komór i spiżarni, a te zamykano na klucz.



Dłużący się czas oczekiwania na święto i na świąteczną obfitość, młodzież skracała sobie zabawą nazywaną pogrzebem żuru i śledzia. Zabawa ta znana była w całej Polsce. Garnek z żurem zmieszanym z różnymi śmieciami oraz rybi szkielet wieszano na drzewie, po czym strącano je, a skorupy i rybie ości grzebano pod drzewem. Znieważano i symbolicznie uśmiercano żur za to , że... przez sześć niedziel panował nad mięsem, morząc żołądki ludzkie słabym posiłkiem swoim. Zabawa ta (w wieszanie i pogrzeb żuru) nigdy nie obywała się bez psot, np. bez oblewania żurem nie spodziewającego się niczego, młodszego kolegi, bez krzyków, śmiechów, szamotaniny, a nawet bijatyki. Na wszystko patrzono przez palce; była to bowiem zapowiedź świątecznej wesołości, a przede wszystkim uciech stołu i podniebienia.




"Polskie Tradycje Świąteczne" - aut. Barbara Ogrodowska



 

Komentarze...