„Mieliście dobrą libalę (zabawę)? E! (Tak!)”
access_time 2007-12-01 15:36:18
Trzecia część Festiwalu ArtFest w Teatrze im. Ludwika Solskiego - koncert z cyklu „Muzyka Świata” przeszedł oczekiwania nawet samych organizatorów! Widzowie nie tylko słuchali występów, ale sami je tworzyli…
fot. Michał StańczykUroczystość zgromadziła w andrzejkowy wieczór mnóstwo osób, które cierpliwie czekały na rozpoczęcie koncertu. Widzów przywitał Bogusław Wojtowicz, podziękował wszystkim za przybycie, a także organizatorom i sponsorom za urządzenie dzisiejszego spotkania z muzyką. Następnie zapowiedział nowego konferansjera, Prezydenta – Ryszarda Ścigałę, który powitał wszystkich i zaprosił do wspólnej zabawy.

W pierwszej części koncertu „Muzyka Świata” wzięli udział Michał Czachowski i Ghatam Giridhar Udupa wraz z zespołem - Leszek Wiśniowski, Adam Głośnicki, Jan Kubek i Krzysztof Nowakowski. Zagrali oni utwory z projektu „Indialucia”, czyli albumu muzycznego łączącego dwa style muzyczne: muzykę indyjską oraz flamenco. Podczas występu artyści ukazali różne typy tej muzyki, łącznie z rumbą flamenco. Michał Czachowski w przerwach miedzy utworami opowiadał różne ciekawostki dotyczące historii flamenco, a także opowiadał o ciekawych instrumentach (np. 20-strunowy sitar) wykorzystywanych na scenie. Ale przecież muzykę da się także tworzyć za pomocą słów – artyści ukazali „słowne” flamenco. Atrakcją dla widzów mógł być także przedstawiony taniec indyjski.

Po krótkiej przerwie wystąpił zespół Motema Africa („Serce Afryki”). Już na wstępie artyści z Konga, Nigerii, Senegalu, Angoli, Ghany, Sudanu i Wybrzeża Kości Słoniowej porwali tarnowską publiczność do tańca w rytm afrykańskiej muzyki. W końcu żywioł, entuzjazm, dynamika, niespożyta energia, prawdziwa radość z gry na bębnach - to najkrótsza charakterystyka zespołu Motema Africa. Wraz ze zgromadzonymi fot. Michał Stańczyktańczyły tancerki i tancerze Motemy. Lider, grający na bębnach djambe, konga, kisakasaka, ngonga, maracasa, Erick Onepunga, żywiołowo nawoływał do włączenia się do libali, czyli zabawy. W ten sposób nauczał publiczność języka plemiennego. Atrakcją występu był połykacz ognia, który dodatkowo tańczył z publicznością (także tango africa), grali z nimi na tamtamach, a nawet robili „pociąg”. Brzmi to mało wiarygodnie, ale taka jest właśnie muzyka afrykańska, przy niej po prostu nie można siedzieć i patrzeć. Prawdziwym przykładem tego jest chociażby sam Pan Prezydent, który wspaniale bawił się wraz z zespołem.

Trzecia część ArtFestu była niesamowitym wydarzeniem kulturalnym, które na długo zostanie w pamięci publiczności. Nie tylko ze względu na liczne zainteresowanie ze strony tarnowian, ale też na dużą liczbę osób występujących.

Nie pozostaje nic innego, jak czekać na następny taki koncert i życzyć wszystkim: czadu koncertów! (więcej koncertów!).

tekst: Paulina Mróz
fot. Michał Stańczyk kontakt: michalstanczyk(at)tarnow.net.pl
Komentarze...