Zmuszali do prostytucji kobiety z Ukrainy (WIDEO Z ZATRZYMANIA)
access_time 2012-03-17 20:29:06
Oficjalnie przyjechały do Polski, by zostać tancerkami. W rzeczywistości trafiały do agencji towarzyskich w Tarnowie. Kobietom zabierano paszporty i zmuszano do prostytucji. Zorganizowana grupa ściągnęła z Ukrainy kilkadziesiąt kobiet.
Od kilku miesięcy Prokuratura Okręgowa w Tarnowie i funkcjonariusze rzeszowskiego CBŚ wspólnie z prokuraturą z ukraińskiego Lwowa tropili grupę handlarzy żywym towarem. Śledczy mają dowody, że cały proceder ciągnął się całymi latami. O tej samej porze ekipy policjantów, wspierane przez funkcjonariuszy grupy realizacyjnej, weszły do kilku mieszkań w Tarnowie i do domu, w którym działała agencja towarzyska. Policjanci zatrzymali sześć osób - trzy kobiety i trzech mężczyzn w wieku od 34 do 43 lat. Wszyscy zatrzymani mieszkają w Tarnowie. By proceder nie rzucał się w oczy, jego organizatorzy Katarzyna M. i Robert L. z Tarnowa w 2002 roku założyli oficjalną działalność gospodarczą, w ramach, której mieli legalnie zatrudniać cudzoziemki. Kobiety usługi seksualne świadczyły zarówno w Tarnowie, jak i w okolicznych miejscowościach. Przyjmowały klientów w wynajętym mieszkaniu, ale też jeździły do ich domów. Ogłoszenia o ich usługach szajka zamieszczała w prasie i Internecie. W domu towarzyskim do dyspozycji klientów przez całą dobę było zawsze kilka kobiet. Mężczyźni płacili im od 100 do 200 złotych za godzinną "usługę". By kobiety nie oszukiwały swoich pracodawców, przy wejściu zainstalowano monitoring, który na bieżąco śledził ilość wchodzących do lokalu klientów. Śledczy ustalili, że niektóre z nich musiały świadczyć usługi seksualne nawet przez kilka lat. Według prokuratury proceder mógł być "kurą znoszącą złote jajka". - Jak ustalono w śledztwie, do kieszeni jego organizatorów mogło trafić w ten sposób nawet 5,5 miliona złotych. Naszym zdaniem uczynili sobie z cudzego nierządu stałe źródło dochodu - mówi Elżbieta Potoczek-Bara, rzecznik tarnowskiej Prokuratury Okręgowej. Sutenerom z Polski pomagała Ukrainka, która wyszukiwała we Lwowie i w jego okolicach odpowiednie kandydatki. Szukali młodych kobiet, które były w trudnej sytuacji finansowej. Ukrainka obiecywała im wyjazd do Polski i dobrą pracę w Tarnowie, dziewczyny miały zostać tancerkami. Propozycja była kusząca, kobiety od razu dawały się zwerbować Polakom, którzy wieźli je do Polski, część była później dostarczana do granicy przez ukraińską wspólniczkę i tam odbierana przez polskich sutenerów, którzy przewozili je do Tarnowa. Za wyszukiwanie kobiet, para płaciła Ukraince od 100 do 150 dolarów za osobę. - Wiemy, że w ten sposób przez dziesięć lat trafiło do Polski kilkadziesiąt Ukrainek - mówi Elżbieta Potoczek-Bara, rzeczniczka tarnowskiej prokuratury. Na wniosek tarnowskiej prokuratury sąd aresztował na trzy miesiące Katarzynę M. i Roberta L., którym śledczy postawili zarzuty handlu ludźmi, oraz cztery inne osoby (dwie kobiety i dwóch mężczyzn), które pomagały im w nakłanianiu do prostytucji i czerpaniu zysków z nierządu. Lwowska prokuratura oskarżyła Ukrainkę, która pomagała polskiej szajce w werbunku kobiet. Na razie nikt z podejrzanych nie przyznał się do winy. Tarnowskiej parze grozi od trzech do 15 lat więzienia, natomiast pozostali członkowie grupy mogą spędzić za kratkami od trzech do pięciu lat.
Komentarze...