Rządowy projekt połączenie Grupy Azoty i Anwilu oznacza degradację Tarnowa?
access_time 2015-03-03 09:48:55
"Dziennik Gazeta Prawna" napisał wczoraj o trwających przygotowaniach do dalszej konsolidacji polskiej chemii. Według gazety, gdyby doszło do konsolidacji Anwilu Włocławek z Grupą Azoty, z tej drugiej wyodrębniona zostałaby tarnowska fabryka. Taki scenariusz oznacza dla Tarnowa spore problemy.
Jeśli doszłoby do realizacji scenariusza, o którym pisze Dziennik Gazeta Prawna, tarnowskie zakłady zostałyby jedną z najsłabszych spółek grupy, którą kontrolowałby Skarb Państwa. To z kolei - zdaniem m.in. związkowców - mogłoby postawić pod dużym znakiem zapytania, planowane w Tarnowie inwestycje, których wartość szacowano na setki milionów złotych. "– Nad podmiotami, które wchodzą w skład chemicznej grupy, oraz nad Anwilem miałaby powstać czapa, coś na kształt niegdysiejszej Nafty Polskiej – zdradza pragnący zachować anonimowość menedżer. Nafta Polska była państwową spółką, którą utworzono w 1996 r., aby przeprowadziła restrukturyzację i prywatyzację polskich firm chemicznych. Posiadała znaczące pakiety akcji spółek azotowych z Tarnowa i Kędzierzyna, a także Orlenu i Grupy Lotos. Została zlikwidowana w 2011 r. – Tą czapą mogłaby być sama Grupa Azoty, ale po wcześniejszym wyodrębnieniu z niej zakładów w Tarnowie – dodaje nasz rozmówca. Dzisiejsza Grupa Azoty powstała z przekształcenia tarnowskiej firmy. Zakłady z Polic, Kędzierzyna i z Puław są jej spółkami córkami, co oznacza, że część ich zysków trafia w formie dywidendy właśnie do Tarnowa. – Od dłuższego czasu słyszymy, że Puławy nie chcą już być pod nami – mówi jeden z liderów związkowych w tarnowskich zakładach. Według niego byłoby to na rękę również ministrowi Skarbu Państwa Włodzimierzowi Karpińskiemu, który pochodzi z Puław i zasiadał kiedyś w zarządzie tamtejszych zakładów. – Pojawiły się informacje, że teraz mają być podjęte jakieś kroki właśnie w tym kierunku – dodaje związkowiec. Jeśli ten scenariusz zostałby zrealizowany, Puławy faktycznie przestałyby być spółką córką Tarnowa." - czytamy w Dzienniku Gazecie Prawnej. Dlaczego to możliwe? Po pierwsze - mający decydujące zdanie minister skarbu Włodzimierz Karpiński związany jest z Puławami, a po drugie - Grupą Azoty rządzą ludzie z Puław, z prezesem Pawłem Jarczewskim na czele. Ani ministerstwo, ani przedstawiciele Azotów nie chcieli komentować doniesień DGP. Nie jest tajemnicą, ani niczym dziwnym, że związani z Puławami decydenci będą działać na korzyść swojego regionu. Przecież, gdy niemal 5 lat temu konsolidowano polską chemię, ministrem skarbu był Aleksander Grad, a prezesem Azotów Jerzy Marciniak. Wtedy Tarnów był górą, zainicjował zakończony sukcesem proces i dzięki temu Grupa Azoty wygląda tak, jak wygląda. Najbliższe miesiące będą testem dla tarnowskich parlamentarzystów, szczególnie tych z partii rządzącej. Skoro zmiany mogą zaszkodzić pozycji Tarnowa, ich obowiązkiem jest jego obrona. Niebawem przekonamy się o ich skuteczności.
Komentarze...