Kto będzie pierwszym zwycięzcą Ligi Narodów?
access_time 2019-01-09 06:06:00
Lata nieparzyste dla sympatyków futbolu były w przeszłości okazją do małego wytchnienia od futbolu reprezentacyjnego na najwyższym poziomie. 2019 rok będzie jednak zupełnie wyjątkowy, ponieważ okres pomiędzy mundialem a Mistrzostwami Europy zostanie wypełniony przez finałowy turniej Ligi Narodów.

UEFA zaskoczyła wielu, decydując się na stworzenie całkowicie nowych rozgrywek, które miały zastąpić niezbyt interesujące mecze towarzyskie rozgrywane bez presji wyniku, co oczywiście wpływało na ich mierny poziom.

Szok przeżyli nawet niektórzy piłkarze, którzy nie mogli pojąć zasad świeżo utworzonego turnieju (żeby daleko nie szukać, wystarczy przytoczyć przykład kapitana reprezentacji Polski - Roberta Lewandowskiego, który otwarcie powiedział, że nie rozumie funkcjonowania Ligi Narodów), aczkolwiek konserwatywni maruderzy wraz ze swoimi drużynami zostali już nagrodzeni spadkiem do niższych dywizji, a na placu boju pozostali najlepsi z najlepszych.

O miano pierwszego w historii zwycięzcy Ligi Narodów już w czerwcu powalczą 4 drużyny, które zajęły pierwsze miejsca w swoich grupach w dywizji A: Holandia, Szwajcaria, Portugalia oraz Anglia.

W czepku urodzeni

Rywalizacja będzie niezwykle zacięta i każda z drużyn ma z całą pewnością szanse na końcowy triumf, jednak serwis STS pokusił się o wytypowanie faworyta. Najniższy kurs na wygraną spośród pozostałych czterech ekip przypada Portugalczykom i wynosi 2.75.

Upatrywanie w podopiecznych Fernando Santosa głównych kandydatów do sukcesu raczej nie może nikogo dziwić. Największym atutem aktualnych mistrzów Europy może być szczypta szczęścia, która objawiła się choćby poprzez to, że Portugalia będzie gospodarzem całego turnieju finałowego (warto zaznaczyć, że wybór państwa goszczącego pozostałą trójkę odbyło się poprzez losowanie zatem Portugalia miała takie same szanse jak Szwajcaria, Holandia i Anglia).

Znajome boiska i prawdopodobna przewaga fanów na trybunach to czynniki, które wbrew pozorom mogą okazać się decydujące.

Losowanie było dla Portugalii korzystne również z powodu doboru rywala. 5 czerwca w Porto podopieczni Santosa zmierzą się ze Szwajcarią, czyli teoretycznie najsłabszą możliwą drużyną spośród całej stawki.

Atak ponad wszystko

Mało kto wierzy w podopiecznych Vladimira Petkovica, ponieważ pozostali rywale są z najwyższej półki. Za każdą złotówkę postawioną na Szwajcarów w serwisie STS można zgarnąć aż 7 zł.

Kurs wysoki, aczkolwiek może skusić niektórych jeśli spojrzymy na dotychczasowe dokonania Szwajcarów w najwyższej dywizji. Podopieczni Petkovica przede wszystkim imponowali ofensywą, co najlepiej potwierdza aż 14 zdobytych bramek w 4 meczach.

Na uwagę zasługuje również dyspozycja strzelecka Harisa Seferovica, który aż 5 razy trafiał do siatki. Jego najbardziej imponujący występ zbiegł się również z najlepszym meczem Szwajcarów, którzy w ostatnim, decydującym spotkaniu rozbili faworyzowanych Belgów aż 5:2. Wówczas hat-trickiem popisał się właśnie napastnik Benfiki.

Z nim oraz m.in. Embolo, Zuberem i Shaqirim, który w ostatnich tygodniach znakomicie prezentuje się w klubie, Szwajcaria nie pozostaje na straconej pozycji w spotkaniu z Portugalią.

Starcie odrodzonych

Drugi półfinałowy pojedynek odbędzie się 6 czerwca w Guimaraes, a jego uczestnikami będą Holandia oraz Anglia - dwie drużyny, które jak na razie pozytywnie przechodzą proces przemiany.

Reprezentacja “Oranje” wkroczyła w nową epokę po odejściu Dicka Advocaata, który nie zdołał uzyskać awansu na zeszłoroczny mundial. Schedę przejął Ronald Koeman, pod wodzą którego Holendrzy znów zaczęli przypominać drużynę gotową do walki o najcenniejsze trofea.

Najlepiej świadczą o tym bezapelacyjne zwycięstwa 2:0 z Francją oraz 3:0 z Niemcami. Aktualni oraz byli już mistrzowie świata musieli uznać wyższość Holendrów, którzy łączyli grę efektywną z efektowną.

Połączenie pracowitych rzemieślników pokroju Blinda czy Wijnalduma z futbolowymi magikami jak Depay lub Frenkie de Jong doskonale działało w spotkaniach dywizji A, aczkolwiek bukmacherzy mimo wszystko dają większe szanse na końcowy triumf Anglikom.

W serwisie STS kurs na “Oranje” wynosi 4.00, czyli jest nieco wyższy od tego przypisanego “Trzem Lwom”, który jest równy 3.00.

“Synowie Albionu” powoli rozpędzali się w Lidze Narodów (w pierwszych dwóch meczach podopieczni Garetha Southgate’a zdobyli zaledwie punkt), ale gdy już zdołali odnaleźć optymalną formę efekty były piorunujące.

6 punktów w dwóch ostatnich meczach z Hiszpanią i Chorwacją wywindowały Anglików na pierwsze miejsce w grupie, dające możliwość stoczenia batalii o miano pierwszego zwycięzcy Ligi Narodów.

Kadra “Trzech Lwów” od lat czeka na sukcesy i być może nadejdą one już w czerwcu. Jeśli Kane, Sterling i Rashford zdołają zaprezentować się w Portugalii z jak najlepszej strony Holendrzy będą mieli wiele powodów do niepokoju.

Nieco spokojniej na czerwcowe rozstrzygnięcia mogą oczekiwać Portugalczycy, którzy znów, tak jak w finale EURO 2016 spróbują udowodnić, że bez Ronaldo też można wygrywać, a kluczem do sukcesów jest kolektyw.

Okoliczności w postaci rywala, miejsca rozgrywania turnieju finałowego oraz formy liderów, jak Bernardo i Andre Silvy są niezwykle sprzyjające i stawiają właśnie drużynę Santosa w roli faworytów.

Komentarze...