"Eter" nowy film Krzysztofa Zanussiego. Tylko jeden raz w Millennium Studio
access_time 2018-12-06 05:23:00
17 grudnia w Kinie Millennium będzie można zobaczyć najnowszy film Krzysztofa Zanussiego "Eter". Początek o godz. 20.30.

ETER

Krzysztof Zanussi, tak mówi o głównym bohaterze filmu: – W dialogach ukryte jest zdanie, które jest dla mnie kluczem do opowiadanej historii. Szatan chełpi się swoim zwycięstwem, bo ludzie przestali wierzyć w jego istnienie. Bez możności wybrania zła nie ma wolności wyboru. Mój bohater pomylił naukę z wiarą i na tym zasadza się jego klęska.

Jacek Poniedziałek podkreśla, że bohater, którego gra w filmie „Eter”, nie jest jednoznaczny: – Kiedy dostałem scenariusz od Krzysztofa Zanussiego, spodobała mi się bezczelność tego tekstu. Duże wrażenie zrobił na mnie bohater, którego miałem zagrać, jego zuchwałość właściwa dla ludzi, którzy przesuwają granice, robią coś po raz pierwszy. Poczułem w nim niesamowitą potrzebę władzy, dominacji, decydowania o sprawach, o których, dla ludzi wierzących, powinien decydować Bóg. Ta chęć władzy, eksperymenty, które robi, brak zahamowań, łamanie zasad i bezwzględność jest dobrze znana z historii, choćby Niemiec lat trzydziestych, czy sowieckiej Rosji. Mój bohater nie jest jednak jednoznaczny i to wydaje się jeszcze bardziej niepokojące.

Akcja „Eteru” rozgrywa się na początku XX wieku, na Podolu. Lekarz (Jacek Poniedziałek) pasjonuje się eterem – substancją uśmierzającą ból i odbierającą świadomość, tajemniczą i śmiertelnie niebezpieczną. Gdy ofiarą jej działania pada młoda dziewczyna, lekarz zostaje skazany na śmierć. Niespodziewanie udaje mu się uniknąć stryczka. Doktor znajduje pracę w zaborze austriackim, w wojskowej twierdzy dowodzonej przez komendanta (Andrzej Chyra). Poza oficjalną praktyką, na własną rękę ponownie zaczyna prowadzić coraz dziwniejsze eksperymenty: na żywych i na umarłych. Obsesyjnie doskonali swoją wiedzę o eterze pozwalającym manipulować bólem, pożądaniem i wolą poddanych mu ludzi. Jaką cenę przyjdzie mu zapłacić za próbę zawładnięcia ludzkim umysłem?

W filmie znalazła się międzynarodowa obsada: Jacek Poniedziałek, Andrzej Chyra, Zsolt László, Ostap Vakuliuk, Małgorzata Pritulak, Maria Riaboshapka. Za montaż odpowiada Milenia Fiedler, laureatka Orła - Polskiej Nagrody Filmowej za film „Weiser” i gdyńskich Złotych Lwów („Weiser” i „Czas zdrady”). Joanna Macha, scenografka filmu, to laureatka Orła i Złotych Lwów za „Wenecję”. Autorką kostiumów jest Katarzyna Lewińska, ubiegłoroczna laureatka Europejskiej Nagrody Filmowej za „Pokot” (jak również Złotych Lwów za „W ciemności”, „Sponsoring” i „Boisko bezdomnych”).

Recenzja:

BŁĄDZI CZŁOWIEK, PÓKI DĄŻY! „ETER”

Wszyscy, którzy po fatalnie przyjętym „Obcym ciele”, pospiesznie obwieścili koniec kariery reżyserskiej Krzysztofa Zanussiego, będą musieli to odszczekać. W „Eterze” Zanussi mierzy się z mitem Fausta i jak za dawnych lat tworzy kino niespokojne, wymykające się łatwym skojarzeniom i prostym interpretacjom.

Świetnie obsadzony Jacek Poniedziałek gra w „Eterze” lekarza wojskowego prowadzącego na początku XX wieku eksperymenty medyczne które dałyby mu możliwość sprawowania władzy nad ludźmi.

„Błądzi człowiek, póki dąży!” - brzmi jedno z najsłynniejszych zdań z „Fausta” Goethego, literackiego i egzystencjalnego pomnika, którego tematem był zakład Boga z Mefistofelesem o duszę tytułowego doktora Fausta. Faust ma ją oddać diabłu kiedy zasmakuje pełni szczęścia i wypowie słowa: „trwaj chwilo, jesteś piękna”.

Zanussi gra o duszę widza. Znamy dobrze poglądy reżysera, nie wszyscy się z nimi zgadzają, nie każdy jest otwarty na postawę konsekwentnego moralisty, piętnującego myślowe rozwibrowanie na rzecz jasno określonej tezy ideowej (to życie jest ideą). W „Eterze” Zanussi sam szuka jednak odpowiedzi, nie chce być dogmatykiem.

Znaczenie ma również forma tego filmu. Dla twórcy „Iluminacji”, chociaż pracował zawsze z najwybitniejszymi operatorami, kwestią najistotniejszą była zawsze sprawa, idea, rodzaj artystycznej misji, w „Eterze” Zanussi nieoczekiwanie jest również cyzelatorem formy. Nie mogło być inaczej. W typografii gatunkowej nowy film Krzysztofa Zanussiego spokojnie mógłby otrzymać etykietę „kostiumowego thrillera”. Oprawa filmu, którego akcja rozgrywa się na początku XX wieku na pograniczu austro-węgierskim jest bez zarzutu. Zdjęcia Piotr Niemyjskiego, scenografia Joanny Machy, kostiumy Katarzyny Lewińskiej – przy „Eterze” pracowali najlepsi. Podczas seansu kilka razy byłem wręcz zdezorientowany, zastanawiałem się, czy to na pewno Krzysztof Zanussi? Czy to jego film?

Tego typu retoryczne pytania dotyczą rzecz jasna tylko warstwy wizualnej, bo jeśli chodzi o przekaz, nie mamy żadnych wątpliwości że to jest jednak Krzysztof Zanussi.

W „Fauście” Goethego, w części zatytułowanej „Prolog w niebie”, Mefistofeles mówił: „Zwie go rozumem i na to go bierze, / By się zwierzęciem gorszym stać niż zwierzę” (tłum. Władysław Kościelski). I o tym właśnie jest „Eter”: o prymacie rozumu który może stać się naprawdę niebezpieczną zabawką. „Zwierzęciem gorszym niż zwierzę”.

W zdumiewającym, a na pewno budzącym wiele dyskusji, bo niejako doklejonym do całości, epilogu, Krzysztof Zanussi pozwala sobie na komfort artysty, który wie jak powinno się żyć. I wcale nie wstydzi się jasno określonych deklaracji. Nie wszyscy je przyjmą, nie każdy polubi – przecież tak bardzo nie lubimy być pouczani i krytykowani, ale na pewno trzeba i warto posłuchać tego, co do powiedzenia ma artysta tego formatu co Zanussi.

Mam zresztą być może mylne wrażenie, że „Eter” powstał na większym luzie niż kilka poprzednich filmów twórcy „Za ścianą”. Luz artysty z tak gigantycznym dorobkiem jak Zanussi polega na tym, że już nie musi obawiać się czegokolwiek i kogokolwiek, a na pewno nie musi nikomu podlizywać, zwłaszcza tak zwanej szerokiej widowni. Taki zawsze był Zanussi, taki jest również w nowym filmie. W „Eterze” nie wstydzi się pokazać szatana i grzechu jako sprawy serio, obca jest mu karykatura. Punktem ciężkości stają się pytania z którymi pozostajemy po seansie, nie tylko odbiorcza wrażeniowość podczas projekcji. Wiele było już udanych interpretacji czy trawestacji „Fausta” - filmy Friedricha Wilhelma Murnaua, Briana De Palmy, Istvána Szabó, Jana Švankmajera czy Aleksandra Sokurowa. W tej faustowskiej rodzinie „Eter” Zanussiego zajmie znaczącą pozycję. „Wszystko, co przemija, jest tylko wizerunkiem” - pisał Goethe. Filmy czasami zostają.

Łukasz Maciejewski / ONET

KINO MILLENNIUM: 17 XII 2018

 

Komentarze...