Anka i Wilhelm Sasnalowie gośćmi Łukasza Maciejewskiego
access_time 2016-11-16 08:00:00
Bohaterami cyklu "Goście Łukasza Maciejewskiego" realizowanego tym razem w ramach tegorocznego "Art Festu" będą związani z Tarnowem i z Mościcami, wybitni artyści wizualni - Anka i Wilhelm Sasnalowie, których najnowszy film "Słońce, to słońce mnie oślepiło" stał się już szeroko dyskutowanym międzynarodowym wydarzeniem. W spotkaniu weźmie również udział znakomita aktorka Narodowego Starego Teatru - Małgorzata Zawadzka, odtwórczyni roli Oli.

Anka Sasnal jest reżyserką, scenarzystką i redaktorką. Studiowała filologię polską na Uniwersytecie Pedagogicznym w Krakowie i gender studies na Uniwersytecie Jagiellońskim. Mieszka i pracuje w Krakowie.

Wilhelm Sasnal jest malarzem i filmowcem. Studiował architekturę na Politechnice Krakowskiej i malarstwo na tamtejszej Akademii Sztuk Pięknych im. Jana Matejki. Mieszka i pracuje w Krakowie.

Filmografia

- Słońce, to słońce mnie oślepiło

2016, fabuła, 74 min, super 16 mm przeniesione na 2K

- Huba

2013, fabuła, 66 min, super 16 mm przeniesione na 35 mm

- Aleksander

2013, dokument, 58 min, super 16 mm przeniesione na 35 mm

- Z daleka widok jest piękny

2011, fabuła, 77 min, super 16 mm przeniesione na 35 mm

- Świniopas

2008, fabuła, 85 min, super 16 mm przeniesione na 35 mm

Małgorzata Zawadzka

Aktorka. Od 2000 r. pracuje w Narodowym Starym Teatrze w Krakowie. Ukończyla wydział aktorski Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej im. Ludwika Solskiego w Krakowie. Najważniejsze role teatralne: “Trzeci akt wg”Szewców” (reż. Jerzy Jarocki), ”Factory 2” (reż. Krystian Lupa), ”Paw królowej” (reż. Paweł Świątek), ”Bitwa warszawska 1920” (reż. Monika Strzępka), ”Wróg ludu” (reż. Jan Klata), „Artyści” (serial, reż. Monika Strzępka).

"SŁOŃCE, TO SŁOŃCE MNIE FILM OŚLEPIŁO"

Bohater to człowiek dobrze wytresowany przez własny Lęk, który podąża za nim krok w krok. Cień-Prześladowca narzuca rytm, rygor małej stabilizacji. Uciec się nie da. Trzeba żyć na obrzeżach rzeczywistości. Na skraju sceny, tam gdzie kończy się scenografia.

Ale to nie samotność o ż y w i a Lęk, to raczej konieczność codziennego odnajdywania się w rzeczywistości, konieczność wyboru, konieczność odgrywania ról.

Meursault, bohater „Obcego” Camus przez przypadek wkarcza w historie, którą uznał za skończoną, która nie miała dla niego znaczenia. I strzela- do człowieka, w leżące martwe ciało, w pustkę. Oślepiony słońcem.

W filmie moment zabójstwa zostaje na chwilę odroczony wizją życia w odpowiedzialności za innego człowieka. Bohater filmu stojąc nad Obcym musi wybrać. W tej chwili świat zbyt mocno zaczyna do niego docierać, los Obcego to ciężar a bezradność bohatera jest przytłaczająca i pod nią się ugina. Żeby pozbyć się lęku, przymusu, odpowiedzialności musi dokonać brutalnego aktu. Oślepiony słońcem.

Zło przynosi ulgę. Obcy znika – lęk znika. Ale tylko na chwilę.

Co oznacza więc spotkanie z OBCYM – zarówno w wymiarze jednostkowym, dla głównego bohatera filmu, człowieka nie angażującego się w rzeczywistość, jak również w szerszym wymiarze społecznym, szczególnie w takich krajach jak Polska – ksenofobicznych, odrzucających ciężar odpowiedzialności? Kto czeka na wciąż przybywających?

(materiały dystrybutora)

RECENZJA

"ZNIKĄD DONIKĄD"

"Sprawiedliwość ludzka skazała mnie na śmierć" - mówi Meursault, bohater "Obcego" Alberta Camusa. W nowym, intrygującym projekcie filmowym Anki i Wilhelma Sasnalów, sprawiedliwość ludzka jest następstwem zmiennej umowy cywilizacyjnej. Obcy dzisiaj stają się synonimem (oraz kompleksem) wczorajszego braterstwa.

Z "Obcego" oraz z całej filozofii Camusa, Sasnalowie poza fabularnym rusztowaniem wykorzystali przekonanie o emocjonalnym statusie człowieka jako figury wygnańca. Grany przez Rafała Maćkowiaka Mularz jest postacią camusowską tout court. Świat dookolny rymuje się dlań z obcością, bezwyjściowością każdej sytuacji, ale równocześnie ten przypadkowy przybysz znikąd donikąd nie potrafi funkcjonować w jakichkolwiek ramach. Absurd według Camusa oznaczał bezradność konstatacji o istnieniu świata równoległego, pozarealnego. Filmowy Rafał Mularz, alter ego Meursaulta, nie potrafi przyjąć takiego świata do świadomości, mógłby powtórzyć za swoim literackim prototypem, że "życie nie jest wcale warte trudu przeżywania".

"Słońce, to słońce mnie oślepiło", podobnie jak poprzednie filmy reżyserskiej pary, to kino wysokiego ryzyka, nie tylko artystycznego. Sasnalowie zestawiają rzeczywistość filmową i polityczną, ideową. Autentycznie niezależni, nie oczekujący dotacji państwowych, recenzji ekspertów, subwencji i ograniczeń, realizują kino na własnych warunkach. "Słońce..." to film wolny, bezkompromisowy, odważnie wprowadzający do polskiej debaty filmowej temat uchodźców, zagrożenia ksenofobią i ruchami ekstremistycznymi. Być może chwilami wydaje się, że owa jawnie publicystyczna teza jest ważniejsza od samej struktury opowiadania, a nazbyt oczywiste przesłanie, osłabia finezję kadrów (zdjęcia Wilhelma Sasnala), ale z drugiej strony właśnie Sasnalowie są dzisiaj być może najodważniejszym tandemem filmowych artystów zaangażowanych ideologicznie i potrafiących owo zaangażowanie przekłuć w intrygującą filmową konstrukcję.

Dzięki przemyślanej koncepcji operatorsko-montażowej, kreacjom Rafała Maćkowiaka i Małgorzaty Zawadzkiej, najnowszy film Anki i Wilhelma Sasnali jest jednym z najciekawszych arthousowych przedsięwzięć w polskim kinie ostatnich lat. Po "Z daleka widok jest piękny" i "Hubie", Anna i Wilhelm po raz trzeci proponują kino zmagające się ze społecznymi demonami współczesności, tej rodzimej, ale i uniwersalnej. Nie dziwi zatem ciepłe przyjęcie ich filmu na ostatnim festiwalu w Locarno, oraz liczne zaproszenia na dalsze prestiżowe imprezy. Współczesny Meursault był im potrzebny, żeby wskazać na rodowód zła oswojonego, zła sytuującego się blisko obojętności albo zniechęcenia. W Polsce, w Europie, na świecie.

Infekowani złością, agresją, ksenofobią akceptowaną czy nawet promowaną przez polityków, siłą rzeczy nasiąkamy chorym spamem. Hejt w internecie, anonimowe plucie jadem, a może napaść w autobusie na człowieka mówiącego w języku niemieckim? O rany, nic wielkiego się nie stało. Jeszcze nie, ale za moment może to zamienić się w coś realnie groźnego. "Słońce, to słońce mnie oślepiło" ma również inne, może nawet bardziej niepokojące drugie dno. Popkultura tęskni za buntownikami. Są fotogeniczni, stanowią smaczny tabloidowy żer. Hejt przyjmuje się z pobłażaniem, a akty ksenofobicznej przemocy z wyrozumiałością. Camusowski Meursault mówiący, że "zgadza się umrzeć dla prawdy" i Mularz twierdzący, że "słońce go oślepiło", wzbudzają ostracyzm i zachwyt, pobłażanie i strach. Rafinada przesłania nowego filmu Sasnali polega również na tym, że sam Mularz jest postacią niejednoznaczną. Przybysz, Obcy wytrącił go z równowagi, zmusił do konieczności podejmowania decyzji, do samookreślenia. Obojętność zamienił w zło. To słońce nas oślepia.

Łukasz Maciejewski

"Dziennik" - dodatek "Kultura"

Cykl „GOŚCIE ŁUKASZA MACIEJEWSKIEGO”

ANKA SASNAL

WILHELM SASNAL

MAŁGORZATA ZAWADZKA

KINO MILLENNIUM: 19 LISTOPADA 2016

godz. 19.00

 

 

Komentarze...