Drogowców remonty
access_time 2006-11-09 15:55:50
Tarnowskie drogi w najlepszym stanie nie są. Wiadomo nie od dziś, że remont ulic miejskich jest tak samo konieczny jak i tych krajowych, a może i nawet bardziej? Jednak kierowcy czasami nie mogą zrozumieć jak można w tak powolnym tempie i przy tak fatalnej organizacji robić cokolwiek.
Zablokowanie jakiejkolwiek ulicy w centrum miasta oznacza jedno: "KOREK". Niekiedy przybierają one rozmiary poważnych i całkiem pokaźnych sznurów samochodów, czekających na poruszenie się choćby o metr. Kierowcy pojazdów używają słownictwa niedającego się zacytować nawet w słowniku wulgaryzmów polskich, a pracownicy firmy wykonującej remont nie są im dłużni. Jeden wielki chaos i zamieszanie.

Pewnie byłoby inaczej gdyby choć odrobina zrozumienia i umiejętności postawienia się w skórze tych drugich. Dotyczy to obu przypadków.

Niewyobrażalne jest natomiast wykonanie danego zadania, wylanie asfaltu i ponowne jego kucie. Przechodziłem ostatnio ulicą Mickiewicza, poniżej skrzyżowania z Matki Boskiej Fatimskiej. Moim oczom ukazał się widok niezwykły. W czasie, kiedy większość kierowców jadących od ulicy Nowodąbrowskiej i Lwowskiej już cieszyła się z braku "płotków" na asfalcie, dwóch pracowników firmy wykonującej zlecenie, postanowiło wejść ponownie na jezdnię i przy pomocy pneaumatycznego narzędzia, popularnie określanego młotem, zniszczyć to, co kilka godzin wcześniej ich koledzy załatali... Kolejne godziny opóźnień i nerwów.. Po co? Nie wiedziała tego nawet mieszkanka pobliskiej kamienicy, która zdąrzyła mi tylko wyjaśnić, że to nie pierwszy tego typu zabieg. Aparat uwiecznił wyczyn panów drogowców. Nerwowe zerkanie na swoich kolegów nie pomogło, nie zrezygnowałem.

W imieniu kierowców kolejny raz dziękuję! Czy nie lepiej raz a porządnie?!

Poniżej uwiecznienie chwili z którą młot wbijał się w masę niczym w masło. Szkoda, taki piękny kawałek drogi...

mat %%br%%
Komentarze...