Koncert pamięci Johna Lennona (FOTO)
access_time 2010-12-12 21:17:25
"Spełniło się jedno z największych moich marzeń" - powiedział po piątkowym koncercie „John Lennon 70/50/30” Tomasz Kapturkiewicz, dyrektor TCK. Przepełniona sala kina Marzenie, artyści z całej Polski i hołd złożony Lennonowi - zobacz fotorelację autorstwa Beaty Motuk.


W 70-tą rocznicę urodzin Johna Lennona, 50-tą rocznicę oficjalnego powstania The Beatles, 30-tą rocznicę tragicznej śmierci Johna Lennona - Tarnowskie Centrum Kultury zorganizowało koncert jakiego jeszcze nie było. Poniżej prezentujemy relację Tomasza Kapturkiewicza, dyrektora TCK.

To, co stało się w piątkowy wieczór w sali kina Marzenie przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Spełniło się jedno z największych moich marzeń. Koncert pamięci Johna Lennona zatytułowany „John Lennon 70/50/30” naprawdę się wydarzył i był takim, jakiego sobie wymarzyłem. Wystąpili artyści z różnych stron Polski a koncert poprowadził świetny dziennikarz radiowej „trójki” – jak się okazało tarnowianin - Piotr Metz. Śpiewali (w kolejności pojawiania się na scenie): Sławek Ramian, Gieno Loska, Ala Janosz, Paweł Mazur, Piotr Kita, Piotr Cugowski. Podczas tego niezwykłego wieczoru ukułem nowe powiedzonko;


„Chcesz zobaczyć jak dobrych masz lokalnych artystów – zaproś gwiazdy!”

Nie dlatego, że gwiazdy były blade – wręcz przeciwnie, ale dlatego, że kunszt Pawła Mazura (rewelacyjna gitara basowa i fantastyczny wokal), Piotra Smolenia (gitara), Mariusza Dziekana (keyboard) i Bartka Rojka (fantastycznie brzmiące bębny) powalał! Od początku tego projektu wiedziałem, że oparcie się na nich da gwarancję rzetelności i profesjonalizmu. Nie zawiodłem się. Ciarki na całym ciele wywołał wokal demonicznie wyglądającego Piotra Cugowskiego, który nie musi już porównywać się do taty. Jego obecność w tym koncercie była prawdziwą atrakcją dla wielu fanów Braci. Ala Janosz (wokal) i Bartek Miarka (gitara) stworzyli tak cudowny akustyczny duet, który był miłym kontrapunktem do mocnych riffów poprzedników. Świetnie wykonane przez nich piosenki pokazały ich nieprzemijające piękno. Doskonale w koncert wpasował się także tarnowski pianista i wokalista Piotr Kita, któremu powierzyłem największe przeboje Lennona i piosenkę finałową, których wykonanie było tylko potwierdzeniem tego, jak świetnym dysponuje głosem.


A co z tym Gieno?

Gieno Loska i jego przyjaciele z Wrocławia dawali z siebie naprawdę wszystko, mimo że nie był to dzień Gieny i - co już teraz mogę powiedzieć – nie był to jego ulubiony artysta. W sierpniu kiedy był naszym gościem na festiwalu Był Sobie Blues (na zaproszenie Wojtka Klicha, któremu bardzo dziękuję za okazaną pomoc) gorąco namawiałem go do wzięcia udziału w tym projekcie. Wahał się, bo Lennon to nie jego bajka. Kiedy później wystąpił na scenie śpiewając swych nieśmiertelnych Creedence Clearwater Revival - był niczym sceniczne zwierze. Panował nad sceną, głosem, widownią. Elektryzował. Byłem pewien, że tylko on może zaśpiewać piosenki takie jak „ Give peace a chance”, „Come together” czy „Give me some truth”…

Zapomniałem jednak o tym jaką drogę przeszedł Gieno w ciągu ostatnich kilkunastu lat i co tak naprawdę się z nim działo. Pisze o tym dlatego, że tuż po koncercie doszły do mnie głosy zdumienia, zawodu, nawet sugestie co do specyficznej niedyspozycyjności scenicznej artysty. To co teraz powiem niektórzy pewnie przyjmą jako tłumaczenie w stylu „pomroczności jasnej prawej czy lewej goleni”, ale prawda o Gienie jest jaka jest. To fanatyczny białoruski wokalista, który na początku lat dziewięćdziesiątych przedostał się z kolegami z zespołu do Polski – tu grali rewelacyjne koncerty całym kraju – także w piwnicach TCK jako grupa SEVEN B. Był laureatem „Szansy na sukces” ostatnio pojawił się także w „Mam talent”. Osiadł najpierw w Krakowie, teraz we Wrocławiu gdzie śpiewał i śpiewa na ulicy. Genialny muzyk, wokalista, który upodobał sobie rockandrollowe życie – ze wszystkimi tego konsekwencjami. Któregoś dnia wypadł z piątego piętra. Choć przeżył – mocno się poturbował. Gieno prawie nie widzi na jedno oko – a na drugie słabo. Ma kłopoty z zapamiętywaniem teksów – stąd kartka w którą tak dziwnie z bliska wpatrywał się w ciemności sceny. Jego chwiejny krok to nie niedyspozycja tylko skutek tamtego wypadku. Kiedy po zakończonym koncercie wszyscy poszliśmy „na jednego” aby oblać nasz wspólny sukces Gieno pożyczył nam miłego wieczoru i został w hotelowym pokoju. Prawda o Gieno jest taka, że od kilkunastu już lat nie pije. Śpiewa w ośrodkach terapii uzależnień aby wspomagać swoją osobą ludzi, którzy ulegli nałogom. Gieno zrobił mi wielką grzeczność przyjmując moje zaproszenie. Marek Popów (gitarzysta zespołu) wziął na siebie cały trud przygotowania tych piosenek Lennona, które dla nich wybrałem. Gieno do dziś śpiewa Creedensów z pamięci – nie musi się już tego uczyć – piosenki Lennona sprawiły mu wielką trudność – ale dla mnie i mam nadzieję , że nie tylko dla mnie była to wielka radość!

„Keep on rockin”

Kolejnym wielkim artystą tego wieczoru okazał się Piotr Metz, któremu dziękuję za poprowadzenie koncertu. Urzekał swoją wiedzą o Beatlesach, wzruszał niezwykłymi opowieściami o nich i o Lennonie, pokazywał niezwykle cenne pamiątki jak choćby tę w postaci kartki pocztowej, którą dostał od samego Lennona na kilka miesięcy przed jego śmiercią. Wysłał do Lennona kilka zdań o tym , że słyszał, że ma zamiar nagrać nową płytę, powrócić na scenę po latach milczenia. Włożył do koperty kartę pocztową z własnym adresem i nakleił amerykańskie znaczki, które z trudem nabył u filatelisty (takie to były czasy). Kiedy już przestał czekać na odpowiedź, - po dwóch miesiącach Mr Postman przyniósł mu list. To była znajomo wyglądająca kartka z napisem „Keep on rockin” i buźkami Lennona , Yoko i Seana, które wyrysował John. I jak powiedział Piotr Metz prezentując tę pocztówkę na ekranie kina Marzenie: „tej maksymie staram się być wierny …”

Koncert zakończył się wspólnym wykonaniem piosenki „So this is Christmass. War is over” wyśpiewanej przez wszystkich artystów. Trwał 2 godziny i 40 min. Potem były owacje na stojąco, potem zgasły światła sceny, rozeszła się publiczność, pozostali tylko techniczni – oni zawsze wyjeżdżają ostatni. Rozjechali się artyści i wróciliśmy do dziwnej codzienności. Minął zaledwie dzień a tak dziwnie brakuje mi tego koncertu, myślenia o nim, brakuje mi także Lennona choć za sprawą tych prawie trzydziestu wyśpiewanych utworów był blisko, naprawdę bardzo blisko nas.

Tomasz Kapturkiewicz


Setlista koncertu (soliści):

Love Me Do (Sławomir Ramian)
From Me To You (Sławomir Ramian)
Girl (Sławomir Ramian)
A Hard Days Night (Sławomir Ramian)
I Feel Fine (Gienek Loska)
Ticket To Ride (Gienek Loska)
Revolution (Gienek Loska)
Come Together (Gienek Loska)
Hide Your Love Away (Ala Janosz)
In My Life (Ala Janosz)
Borrowed Time (Sławomir Ramian)
Don’t Let Me Down (Paweł Mazur)
Across The Universe (Paweł Mazur)
Starting Over (Piotr Kita)
Mind Games (Paweł Mazur)
Lucy In The Sky With Diamonds (Piotr Cugowski)
Strawberry Fields Forever (Piotr Cugowski)
Power To The People (Gienek Loska)
Give Me So Truth (Gienek Loska)
Mother (Gienek Loska)
Give Peace A Chance (Gienek Loska)
God (Ala Janosz)
Love (Ala Janosz)
Beautiful Boy (Ala Janosz)
Imagine (Piotr Kita)
Woman (Piotr Kita)
Jealous Guy (Piotr Cugowski)
So This Is X-mass. War Is Over (Ala Janosz, Piotr Cugowski, Piotr Kita, Gienek Loska, Paweł Mazur, Sławomir Ramian)

Muzycy:

Ala Janosz (voc)
Piotr Cugowski (voc)
Piotr Kita (voc, kbds)
Gienek Loska (voc)
Slawomir Ramian (voc)
Piotr Smoleń (gitara, aranże)
Paweł Mazur (bas, voc, chórki, aranże)
Bartosz Miarka (gitara, aranże)
Marek Popów (gitara, chórki, aranże)
Mariusz Dziekan (kbds)
Bartek Rojek (perk)
Jerzy Kwinta (bas)
Michał Polak (perk)
Piotr Świętoniowski (kbds, chórki)

Komentarze...